środa, 11 stycznia 2012
W nowym roku nowe plany
Już prawie dwa tygodnie nowego roku minęły. Nie robiłam żadnych konkretnych postanowień, bo ze mną to nigdy nie wiadomo;) Ale trzymam się pewnego ważnego dla mnie planu i powoli go realizuję - już dwa małe kroczki za mną, dziś wieczorem powinnam wiedzieć, na czym stoję. Nie chcę na razie nic zapeszać, ale czuję, że jest szansa na coś dobrego tego roku... :)

Nowy rok przyniósł mi też fantastyczne prezenty książkowe:) Pierwsze dwa tomy trylogii Stiega Larssona pochłonęłam w trzy dni, teraz robię sobie króciutką przerwę przed ostatnim tomem - chyba mam przesyt informacji polityczno-gospodarczych o Szwecji;) Dostałam również książkę, o której nieśmiało marzyłam, czyli listy Marii Curie i jej dwóch córek. Wczoraj natomiast pewien dobry duszek podarował mi Architekturę książki Andrzeja Tomaszewskiego, którą w pierwszej kolejności wykorzystam jako przewodnik do nauki przed egzaminem z poligrafii, który mam pod koniec stycznia;) ale generalnie jest to świetna lektura, przejrzałam pobieżnie i już mi się podoba:) Przed świętami wzbogaciłam się również o Braci Lwie Serce w ślicznym, skromnym wydaniu Naszej Księgarni. A ogóle ostatnimi czasy spływa do mnie dużo ciekawych książek;)

Zainspirowana rozmową na grupie Biblio na FB zaczęłam również spisywać sobie tytuły wszystkich przeczytanych przez mnie książek. Myślę, że to może być ciekawe, przeanalizować taką listę pod koniec roku:)

Zbliża się także koniec moich studiów - rok minął niezwykle szybko. Ostatni zjazd mam pod koniec stycznia, czekają mnie trzy egzaminy - z podstaw poligrafii (trudne, trzymajcie kciuki...), podstaw funkcjonowania współczesnego wydawnictwa i z prawa autorskiego. Szkoda mi trochę, bo naprawdę fajni ludzie mi się "trafili", zwłaszcza wrocławianka M., dzięki której podczas ostatniego zjazdu zaoszczędziłam na noclegu, bo zaprosiła mnie do siebie:) Nie dość, że miałam gdzie spać, to jeszcze fantastycznie nam się gadało, a jedzenie... miód w gębie! :) Z Wrocławiem na szczęście nie żegnam się do "nie wiadomo kiedy", jako że zaplanowałam spędzenie tam tygodnia na początku maja:) Pogodę zapowiadają ładną, miasto jest cudne, towarzystwo będzie bardzo miłe, dlatego nie mogę się doczekać i już odliczam. Oprócz M. mieszka tam jeszcze mój dobry przyjaciel J., z którym zawsze się widuję, kiedy jestem w mieście - z pewnością wyskoczymy sobie na piwko do Spiżu;)

Powoli planuję też wakacje - wcześnie, ale pewne terminy urlopowe trzeba już gdzieniegdzie ustalać. Oprócz Wrocławia pojadę prawdopodobnie nad morze na przełomie lipca i sierpnia. Nad morzem sto lat nie byłam:) Zdecydowanie wolę góry, ale po pierwsze miła jest jakaś odmiana, po drugie - kosztów noclegu prawie nie poniosę dzięki czyimś znajomościom:), a po trzecie - będę w towarzystwie, które tak jak ja przedkłada zwiedzanie nad leżenie plackiem na plaży, więc zapowiada się ciekawie (w planach m.in. wycieczka promem z Kołobrzegu na duński Bornholm:). Ostatnią część przysługującego mi urlopu chcę przeznaczyć na kilkudniowy wypad w okolice Lublina (głównym celem jest Kock). Nie wiem jeszcze, na ile dni, będę kombinować z grafikiem w pracy, zresztą to nie zależy tylko ode mnie. Ale kilka dni urlopu się przyda:)

Rok zapowiada się zatem optymistycznie:) A Wy planujecie już coś urlopowego?
13:44, madziako2 , Różne
Link Komentarze (4) »
niedziela, 01 stycznia 2012
2012
Sylwester w bardzo kameralnym i bardzo miłym towarzystwie przy pierwszej części Shreka, winie dziadkowym, faszerowanych jajkach, paście z awokado i własnoręcznie robionym sushi z papryką, awokado i jakąś rybką;)







Było smacznie i bardzo miło:) Oby cały rok taki był - Wam i sobie tego życzę ;)
piątek, 23 grudnia 2011
Merry ChristMoose :)


CC Some rights reserved by markspokes49


Spokojnego czasu świąt z dobrym jedzonkiem i bez niepotrzebnych nieporozumień, trafionych upominków,
a w nowym roku energii do spełniania zamierzeń
i pozytywnego myślenia
wszystkim Czytaczom i Zaglądaczom bloga
życzy Sygnaturka

11:59, madziako2
Link Komentarze (2) »
środa, 14 grudnia 2011
Migawki
Czas pędzi jak szalony, nie mam ostatnio natchnienia, by napisać coś więcej. Zbliżają się święta, sylwester, za chwilę nowy rok... Dziś wróciłam do swojego nazwiska, jakiś krok do przodu. Byłam na targach w Warszawie i Łodzi, dostałam kilka cudnych książek w prezencie, dla siebie zakupiłam 3 na stoisku antykwariatu, byłam na spotkaniu z Wojciechem Tochmanem i profesorem Bralczykiem. W styczniu dwa ostatnie zjazdy we Wrocławiu i kończę studia. Kota jest ze mną już prawie rok (właśnie odnalazła piłeczkę i wariuje po całym mieszkaniu), tyle samo czasu minęło od dużych zmian w moim życiu (ale to pompatycznie brzmi...). Staram się dużo czytać, trochę uczyć i mocno wierzyć w to, że wszystko jest tak, jak być powinno, ale widać to tylko z góry... :)

Wielkie pozdrowienia dla o. Krzysztofa za to, że jest i że swoją pozytywną energią sprawia, że z radością zaczynam tydzień w każdy wtorek :)
wtorek, 29 listopada 2011
20. Wrocławskie Promocje Dobrych Książek
Z jednej strony cieszę się, że wreszcie będę we Wrocławiu w tym właśnie czasie, kiedy dzieje się coś ciekawego, z drugiej jednak, ze względu na całodzienne zajęcia na uczelni, niewiele mogę zobaczyć/posłuchać. Z pewnością jednak w piątek po wykładzie biegnę na spotkanie z Wojciechem Tochmanem, o którym niedawno pisałam. Będzie promował swoją książkę Dzisiaj narysujemy śmierć. Kiedy przeczytałam tę recenzję, wiedziałam, że muszę książkę mieć:

"Powiedzieć o tej książka mocna, przerażająca, tragiczna – to nie powiedzieć nic. Powiedzieć, że Tochman napisał o masakrze, rzezi, ludobójstwie – to tylko prześliznąć się po temacie." (Magdalena Bożko, dziennikwschodni.pl)

Tochmana odkryłam niedawno, dzięki bibliotece oo. Dominikanów, w której pomagam, i o. Krzysztofowi (temu od bloga i betonowego lasu;). To, co pisze (Tochman, nie o. Krzysztof, chociaż tutaj... nie, jeszcze nie zdradzę;), wciąga i nie pozwala się oderwać. Opisuje sprawy, które wydają się być nieprawdopodobne, ludzi, z których każdy jest jeden, wyjątkowy, nie żadna masa, tłum, ale ważna jednostka. Dzisiaj narysujemy śmierć już dzisiaj zamówiłam, będę miała w ręku książkę w czwartek, zabieram na spotkanie. Podobnie jak książki od Dominixów - poproszę o podpis :)

Ale tytuł tego posta brzmi zupełnie inaczej, a ja się rozpisałam o jednej książce :) Program Wrocławskich Promocji Dobrych Książek znaleźć można tutaj. Jeśli tylko macie możliwość - jedźcie :)

niedziela, 27 listopada 2011
Zatrudnię tragarza...
...do dźwigania książek podczas targów ;) Wynagrodzenie - uśmiech, wdzięczność i ciepła herbata :D

A poważnie, targi wspominam bardzo miło, to był świetny dzień! Nawet pobudka o 4:50 mnie nie zniechęciła, chociaż musiałam się w pociągu zdrzemnąć ;)

Arkady Kubickiego - bardzo fajne miejsce, sporo stoisk, choć niewiele miejsca i gdy wzmagał się tłum (ludzie przychodzili i wychodzili falami), czasem ciężko było się przedrzeć, a co dopiero stanąć przy konkretnym stoisku i obejrzeć książki (ale to cały urok targów). Zdecydowanie najbardziej przypały mi do gustu dwa stoiska - jedno z grami planszowymi, a drugie - Wydawnictwa Iskry. Było urządzone we wnęce, łatwo oglądało się książki, a mnie zafascynowała stara maszyna do pisania (ach, mieć taką...), radio i inne wiekowe przedmioty. Wpadło mi w oko kilka książek, o których muszę wspomnieć Mikołajowi ;) Przydźwigaliśmy do Łodzi 15 tomów, w tym dwa moje;) Dostałam bowiem w prezencie Pustelnika z Krakowskiego Przedmieścia Andrzeja Dobosza (mam podpis sympatycznego Autora), którą to pozycję przeglądałam już (tuż po wydaniu) w maju na Warszawskich Targach Książki, ale uznałam za drogą, oraz Cmentarz w Pradze Umberto Eco, na który też polowałam.

Stoiska






Panel dyskusyjny z prof. A. Płaczkowskim i prof. A.L. Sową o najnowszej książce tego drugiego pt. Historia polityczna Polski 1944-1991




Na stoisku Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach






Planszowe gry historyczne




Na stoisku Muzeum Drukarstwa Warszawskiego można było własnoręcznie "zrobić" swój linoryt. Nie mogłam sobie odmówić... ;)




Wróciłam z targów padnięta, przejrzałam katalogi, rozpakowałam plecak i zrobiłam to samo, co Kota...


piątek, 25 listopada 2011
Nagroda
Zapomniałam się pochwalić (a co!;). W konkursie internetowym WiMBP w Łodzi wygrałam tę książkę:

/źródło/

Bardzo się cieszę :)
czwartek, 24 listopada 2011
Czytam
Ostatnio niewiele, niestety :( Mimo chęci bak ochoty - jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Trudno to wytłumaczyć. W każdym razie skończyłam reportaże Wojciecha Tochmana Jakbyś kamień jadła - zwłaszcza końcówka była dla mnie wstrząsająca. Podoba mi się sposób, w jaki pisze - referując, nie dodając właściwie nic od siebie, ale dobór słów, jaki stosuje, jest niezwykły, proste, a jednocześnie uderzając. Nie umiem tego wyjaśnić. Zaczynam drugą jego książkę, Bóg zapłać. Obie pożyczyłam od o. Krzysztofa, dominikanina, któremu pomagam w bibliotece klasztornej. Zrobimy małą reklamę ;) O. Krzysztof, oprócz prowadzenia rewelacyjnego bloga "Opowieści z betonowego lasu", rozpoczął pisanie drugiego - "Światła Miasta". Oba polecam, jako że autor pisze fajnym językiem o rzeczach naprawdę ciekawych, a poza tym prywatnie jest świetnym człowiekiem. Którego pozdrawiam, bo pewnie tu zawita ;)

Odpowiadając na komentarz Zorro - tak, konferencja jest również w hali Expo, nie wiem dlaczego uznałam, ze skoro organizuje ją WiMBP, to tam się również odbywa - blondynkowe myślenie ;) I tak będę :)
środa, 23 listopada 2011
9 grudnia, Łódź - Konferencja "Biblioteka miejscem przyjaznym i inspirującym"
Tu też będę :) Konferencja jest bezpłatna i odbywa się w ramach Salonu Ciekawej Książki 2011 (9-11 grudnia) w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej im. J. Piłsudskiego (ul. Gdańska 100/102). Niestety zarówno w sobotę, jak i niedzielę muszę być w pracy, więc nie załapię się na większość "Salonowych" imprez, ale w sumie na konferencji mi najbardziej zależy (a potem o 16:00 spotkanie z prof. Bralczykiem! :). Szkoda mi tylko wymiany książek, ale to może za rok :) spróbuję po pracy podjechać do Hali Expo, mam blisko, więc być będę na pewno, ale dopiero pod koniec. Może za to nie będzie jakichś tłumów ;)

A tu będziecie? :)
wtorek, 22 listopada 2011
Bibliotekarka u Kinga
Takie coś znalazłam przypadkiem, szukając w Sieci czegoś zupełnie innego:

S. King Dallas'63

Tak oto Jake zaczyna swoje nowe życie jako George Amberson, życie w świecie Elvisa i JFK, amerykańskich krążowników szos i wczesnego rock and rolla, gniewnego samotnika nazwiskiem Lee Harvey Oswalda i Sadie Dunhill, pięknej szkolnej bibliotekarki, która zostaje miłością życia Jake'a - życia wbrew wszelkim normalnym regułom czasu.

:)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
statystyka